Jak już pewnie się domyślacie jestem lekkim eco świrem,dlatego też lubię sobie od czasu do czasu zafundować sobie kosmetyk własnej roboty.
Po pierwsze jest tańszy a po drugie bardziej naturalny i na tym w zasadzie najbardziej mi zależy.
Przerażają mnie długie tasiemce składników,które znajduję na większości produktów,dlatego też wychodzę z założenia,że jeśli coś mogę zrobić sobie sama to to robię.
Dziś na tapetę biorę mój ukochany peeling kawowy,którego sposób przygotowania jest prosty jak linijka.
Do przygotowania peelingu kawowego potrzebujemy:
-zmieloną kawę
-oliwa z oliwek,którą można zastąpić zwykłą oliwką dla dzieci lub olejek do masażu.Przerobiłam wszystkie opcje i uważam,że zwykła oliwa z oliwek jest najlepsza.
Ilość poszczególnych składników zależy od tego ile chcemy sobie wyprodukować peelingu.Nie polecam oczywiście robienia sobie go na zapas.
Składniki mieszamy ze sobą do uzyskania gęstej,papkowatej konsystencji a później już rozkoszujemy się cudownym peelingiem,którego zapach mnie za każdym razem powala.
Skóra po użyciu peelingu własnej roboty jest gładka,miękka i idealnie nawilżona dzięki obecności oliwki a drobne ziarenka kawy doskonale wygładzają. Zapach kawy,który jeszcze na chwilę zostaje na naszej skórze przypomina nam naszą kawową rozkosz.
I co spróbujecie zrobić sobie takie kawowe cudo?
A może już robicie?
Robiłam - podobno bardzo dobra na cellulit. Nie wiem ile w tym prawdy, bo nie stosowałam jej regularnie. Wiem za to, że ma piękny zapach <3
OdpowiedzUsuńSzczerze,nie zauważyłam,żeby cellulit stał się mniejszy.Na niego znacznie lepiej moim zdaniem działa masaż szorstką rekawicą,który czasem też łączę z peelingiem.
OdpowiedzUsuń